czwartek, 31 maja 2012

Off Fashion - relacja z finału

W minioną sobotę odbyła się gala finałowa XI edycji konkursu dla projektantów Off Fashion. Kielecka impreza z roku na rok staje się coraz bardziej dojrzalsza a poziom projektów kolejnych edycji budzi szacunek. Off Fashion nie jest topowym konkursem w Polsce, jeszcze wyprzedza nas Warszawa, Łódź czy Kraków, ale już jesteśmy w ścisłej czołówce. Off ma specyficzny klimat, który przyciąga ludzi z całej Polski. Nie sposób go pomylić z innymi konkursami w kraju.

Tematem przewodnim XI edycji było hasło „Per Fumum” – w wolnym tłumaczeniu „przez dym”. Organizatorzy otrzymali 114 zgłoszeń, do piątkowego finału zakwalifikowano 94 kolekcji, a do rywalizacji finałowej przystąpiło 22 projektantów. Poziom finału był bardzo wyrównany i ciężko było wskazać zdecydowanego faworyta. W jury głównym zasiadło 12 osób: Marcin Paprocki, Mariusz Brzozowski, Mariusz Przybylski, Wojciech Grzybała, Tomasz Jacyków, Dorota Wróblewska, Lidia Popiel, Connie Vaever, Farouk Chekoufi, Bianca Cimotta Lami, Michał Zaczyński i Halina Zawadzka. Po raz pierwszy w historii kieleckiego konkursu jedną z nagród przyznawało jury blogerów pod moim przewodnictwem. Niestety po popołudniowym panelu dyskusyjnym zaproszone blogerki (Alice Point i Fashionelka) musiały wracać do domu, więc jury blogerów, wbrew wcześniejszym założeniom uszczupliło się do dwóch osób: ja i Wojtek Szarski (Macaroni Tomato).

Nasze obrady były dość krótkie, choć nasze początkowe typy zupełnie się różniły. Okazało się, że kolekcje, które u mnie miały noty najwyższe, u Wojtka miały najniższe. I na odwrót. Musieliśmy zatem szukać kompromisu. Zdecydowaliśmy się wyróżnić kolekcję męską (choć tu pewne pojawi się sporo komentarzy podważających tę kategorię) Katarzyny Kmiecik. Dla mnie ta kolekcja była jedną z najbliższych hasłu „Per Fumom”. Kolekcja ta wywołuje u mnie skojarzenia z kolekcjami i perfumami marek Etro i Kenzo. Oczywiście nie jest to kolekcja klasyczna i typowo „męska”, ale należy pamiętać, że kielecki konkurs, jak sama nazwa wskazuje skupia się na modzie offowej, a nie użytkowej.

Fot. Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta

Fot. Zuzanna Knap/KCK


Fot. Zuzanna Knap/KCK


Jury główne na podium umieściło następujące kolekcje:

1. Katarzyna Lanckorońska – „W sieci”.

Fot. Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta


2. Anna Letycja Walicka – „Nihil” (najwyżej oceniona na mojej karcie do głosowania).


Fot. Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta


3. Maciej Trzmiel – „Kamień”.

Fot. Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta


Wydarzeniami towarzyszącymi gali finałowej były dwa bardzo dobre „gościnne” pokazy. Pochodząca z Kielc, a odnosząca sukcesy w Europie projektantka Katarzyna Łęcka zaprezentowała kolekcję „Grey Winter”, a projektant Simone Bruno pokazał kunszt włoskiej szkoły projektowania.

Podczas gali finałowej zabrakło mi jedynie scenografii i zapachu, który współgrałby z tematem przewodnim tej edycji. Śnieżnobiała scenografia była piękna, trochę w stylu ostatniego pokazu Chanel, ale moim zdaniem nie do końca pasowała do hasła „Per Fumum”. Zabrakło także jakiegoś zapachu, pamiętam jeszcze jesienną edycję, podczas której w całym amfiteatrze unosił się wspaniały zapach liści. Teraz czegoś takiego zabrakło.

Kolejna edycja już w listopadzie tego roku. Mam nadzieję, że również z udziałem jury blogerów.

poniedziałek, 28 maja 2012

Off Fashion Kielce - panel dyskusyjny

Dzisiaj pierwsza część relacji z kieleckiego Off Fashion a dokładniej z ostatniego dnia, bo sama impreza trwała kilka dni. W sobotę miały miejsce dwa wydarzenia: panel dyskusyjny o blogach oraz gala finałowa konkursu dla projektantów.
Panel dyskusyjny pod tytułem „Blogi o modzie – wpływowi pasjonaci czy tanie narzędzie marketingowe” odbył się w industrialnych wnętrzach Galerii Winda, w Kieleckim Centrum Kultury. Miałem wolną rękę w zakresie doboru gości i zaprosiłem zarówno blogerów, jak i osoby związane z rodzimym rynkiem mody, a także e-marketingu. Z blogerów pojawili się: Wojtek Szarski (znany jako Macaroni Tomato), Eliza Wydrych (znana jako Fashionelka) oraz Alicja Zielasko (znana jako Alice Point). Niestety swój przyjazd w ostatniej chwili odwołała Ewa Kowalewska-Kondrat, znana w sieci jako Harel. Grono ekspertów reprezentowali: Mirek Połyniak (specjalista od e-marketingu, współwłaściciel agencji Blog Ninja, która specjalizuje się w realizacji kampanii reklamowych na blogach), Dorota Wróblewska (promotorka mody, kultury, sztuki; producentka pokazów mody i programów telewizyjnych) oraz Michał Zaczyński (dziennikarz, felietonista, obecnie zastępca redaktora naczelnego Fashion Magazine).

Poniżej przedstawiam najważniejsze wątki z naszej 2 godzinnej dyskusji.

Co decyduje o tym, że blog odnosi sukces?
O sukcesie bloga modowego decyduje wiele czynników. Niezwykle istotna jest kwestia wizualna (zdjęcia, logo, układ tekstów, nagłówki, kolorystyka) i to podkreślała Alicja, której blog pod tym względem jest na światowym poziomie. Wiele sesji zdjęciowych spokojnie mogłoby się znaleźć w najlepszych czasopismach o modzie, czy też w katalogach dobrych marek. Z kolei blog Elizy zyskał popularność dzięki swego rodzaju „normalności”. W przeciwieństwie do wielu innych blogów autorka pokazuje głównie stylizacje codzienne i ubrania z sieciówek, które są dostępne dla przeciętnego czytelnika. Wejście w niszę rynkową również bardzo często daje sukces. Tak było w przypadku bloga Macaroni Tomato i tak było również z moim blogiem. Zaczęliśmy pisać o modzie męskiej jako jedni z pierwszych facetów w polskiej blogosferze. Najlepsi blogerzy i blogerki, to osobowości i to podkreślał Mirek Połyniak: „bez osobowości i pasji żaden blog nie odniesie sukcesu”.

Jaką przewagę mają blogerzy nad mediami tradycyjnymi?

Dorota i Michał zwrócili uwagę na to, że temat „moda” nie jest interesujący dla masowego odbiorcy i dlatego tak mało pisze i mówi się o modzie w mediach tradycyjnych (gazety codzienne, tygodniki, telewizja). Relacje z pokazów znanych projektantów w prasie popularnej koncentrują się na tym jak ubrani byli celebryci i kto z kim przyszedł, natomiast trudno tam szukać wartościowych opinii o samej kolekcji. W mediach popularnych relacje są wyłącznie pochlebne lub nie ma ich wcale. Blogi przejmują rolę niezależnego medium o modzie. Michał Zaczyński zapytany czy w mediach tradycyjnych łatwo przechodzi krytyka pod adresem marek czy projektantów, mówił, iż on nie miał z tym problemów, ale w mediach zależnych od reklamodawców z branży „fashion” krytyka może być źle odbierana przez potencjalnych klientów. Bez wątpienia blogerzy mają większą swobodę w wyrażaniu krytycznych opinii. Najlepsze blogi pod względem merytorycznym i artystycznym spokojnie mogą równać się z dobrymi czasopismami, które dysponują dużo większym kapitałem i potencjałem ludzkim (redaktorzy, styliści, fotografowie). Zresztą najpopularniejsze blogi (m.in. Alicji, Elizy i nieobecnej Harel) mają ilość czytelników porównywalną z dobrymi lifestylowymi czasopismami.

Blogerzy jako liderzy opinii i autorytety

Naszych gości pytałem, co w największym stopniu buduje autorytet blogera, co sprawia, że są postrzegani jako liderzy opinii, a często także jako trendsetterzy. Wyjątkowo wysoko oceniana jest niezależność blogerów i szczerość w wyrażaniu opinii. Wojtkowi przypomniałem jego mocno krytyczny wpis o firmie Rudolf&Co, który potwierdził, że taki rodzaj publicystyki buduje autorytet blogera, bo podkreśla jego niezależność i bezkompromisowość. Pozostałe elementy, to m.in. poziom merytoryczny (jakość tekstów, wiedza, interakcja z czytelnikami) i artystyczny bloga (jakość zdjęć, własne stylizacje). Michał Zaczyński wspomniał, że na pokazach mody coraz częściej obok niego zasiadają blogerki, co oznacza, że marki czy projektanci zaczynają traktować środowisko blogowe na równi ze środowiskiem dziennikarzy. Ciekawym tematem jest kwestia dyskontowania tego autorytetu i własnej marki zbudowanej na blogu. Alicja opowiadała o współpracy z marką Paprocki&Brzozowski, a Dorota Wróblewska stwierdziła, że kwestią czasu jest jak na rynku pojawią się kolekcje tworzone przez znane marki we współpracy z blogerami, bo na zachodzie już to się dzieje. Wojtek opowiadał, iż na bazie wypracowanego na blogu autorytetu zdecydował się na budowę własnej marki ubrań i dodatków, co będzie pierwszym tego typu projektem w Polsce.

Blog jako źródło dochodu, współpraca klient-bloger

Coraz więcej blogerów i blogerek postanawia wykorzystać budowany miesiącami i latami potencjał i decyduje się na sprzedaż reklam i udział w kampaniach reklamowych. Wojtek jako przedstawiciel niszowej tematyki, jaką jest moda męska mówił, iż absolutnie nie byłby w stanie utrzymać się z prowadzenia bloga. Z kolei Eliza opowiadała, że zaczynała od reklamy past do zębów, za którą otrzymała … pasty do zębów, a obecnie jest w stanie zarabiać na blogu kilka-kilkanaście tysięcy miesięcznie. Mirek mówił o tym, że reklama na blogach nadal jest stosunkowo tania w porównaniu do innych form reklamy w internecie, a daje nowe możliwości budowy wizerunku produktu czy marki ponieważ konsumenci są coraz mniej podatni na reklamę tradycyjną. Blogerzy są autentyczni dla czytelników, pokazują część swojego życia, przez co coraz częściej realizowane są kampanie, w których bloger modowy reklamuje nowy model telefonu czy laptopa.

Moi goście zgodnie stwierdzili, że ze strony czytelników nie ma negatywnej reakcji na obecność reklam, pod warunkiem, że jest ona wyraźnie oznaczona jako reklama. Chcąc nadal mieć dobrą markę należy także prowadzić przemyślaną selekcję produktów, które będą reklamowane i kojarzone z danym blogiem. W tym kontekście zadałem pytanie, odnosząc się do kampanii reklamowej marki CCC, w której wystąpił Olivier Janiak, czy blogerzy podjęliby się reklamy produktu, który jest daleki od ich wizerunku, gustu i oczekiwań jakościowych. Odpowiedź była jednoznaczna: nie. Opinii blogera nie można kupić, bo czytelnicy od razu to weryfikują, a prestiż bloga znacząco spada.

To tylko niewielka część naszej dyskusji, która potwierdziła, że topowi blogerzy, to środowisko pasjonatów mające coraz większy wpływ na rodzimą modę. Oczywiście nadal istnieją i powstają blogi z góry nastawione na łatwy zarobek i pozyskiwanie giftów, ale takie osoby na dłuższą metę nie mają szans na budowanie własnej marki i autorytetu. Czytelnicy są najlepszym katalizatorem.











Serdeczne podziękowania dla Doroty Woźniczki za udostępnienie zdjęć: www.lumpatia.blogspot.com


niedziela, 20 maja 2012

Kolekcja Mr.Vintage & Poszetka.com

Sklep internetowy Poszetka.com znam od początku istnienia a właściwie jeszcze wcześniej. Jego założycielka Joanna, jeszcze przed uruchomieniem sklepu rozpoczęła aktywność na forum Bespoke.pl, gdzie hasło „poszetka” w początkach jego działalności wywoływało emocje. Każdy chciał mieć poszetkę, ale nie każdy miał możliwość zakupu za granicą, w Polsce ceny odstraszały a dodatku były najczęściej nazywane „butonierkami”. Joanna jako jedna z pierwszych osób zaczęła szyć poszetki ręcznie. Wśród osób z forum Bespoke.pl wywoływały one bardzo pozytywne wrażenie, więc kwestią czasu było aż hobby stanie się pomysłem na biznes. Tak się stało i po kilku miesiącach aktywności na forum Bespoke.pl powstał sklep internetowy Poszetka.com. Mam jeszcze w swojej szufladzie jedne z pierwszych poszetek, które Joanna szyła zanim powstał sklep. Nigdy jej nie założyłem, bo choć była bardzo starannie wykończona, to materiał był gruby i sztywny. Na forum Joanna czytała uwagi klientów i później takie błędy były bardzo szybko eliminowane. To przykład na to, jak dialog z potencjalnym klientem może prowadzić do powstania produktu doskonałego. Obecnie produkty z logo Poszetka.com wyróżnia przede wszystkim jakość. Poszetki szyte są z wysokiej jakości tkanin a samo wykończenie jest wysokiej klasy. Ceny bardzo przystępne jak na ten poziom jakości. Później w ofercie pojawiły się muchy (również ręcznie szyte), krawaty, spinki i inne akcesoria.

Kilka tygodni temu wpadłem na pomysł by stworzyć linię produktów sygnowaną nazwą bloga. Ot, taki kaprys blogera. Jak Scott Schuman mógł firmować linię koszulek GAPa, to ja zapragnąłem firmować coś z rodzimego podwórka. Pomysł przesłałem do właścicielki Poszetka.com i spotkał się z szybką i pozytywną reakcją. Praca nad mini kolekcją „Mr.Vintage dla Poszetka.com” ruszyła z kopyta jeszcze tego samego dnia. Moim pomysłem była linia dodatków w klimacie letnim, casualowym, w oparciu o len – moją ukochaną tkaninę. Motywem przewodnim był styl marynistyczny, a symbolem kotwica. Zależało mi na tym by kolekcja była prosta, oparta na 3 kolorach: biel, granat, czerwień. Chciałem by pojawiła się także tkanina w regularne prążki. Motyw kotwicy miał być dyskretny.

Marzyła mi się także lniana tkanina w mikrowzór stworzony z malutkich kotwic w kolorze granatowym lub czerwonym, ale okazało się, że taka tkanina jest nieosiągalna w Polsce. Rzuciłem pomysł by taką tkaninę stworzyć poprzez wykonanie nadruków na białym lnie. Joanna szukała, szukała i wydawało się, że nikt nie podejmie się tego w tak małej skali, dodatkowo len okazał się zbyt porowaty do takich nadruków. Gdy już straciłem nadzieję na tkaninę w kotwice, pojawił się sygnał, że jeden z wykonawców podjął się tego a efekt jest bardzo dobry. To było to, czego potrzebowałem.

Pomysły wymienialiśmy z Joanną mailowo i trudno w to uwierzyć, ale do dnia dzisiejszego nie mieliśmy okazji się spotkać. Zdjęcia, rysunki i opisy tekstowe wystarczyły do stworzenia kolekcji, która od dzisiaj jest dostępna w sprzedaży.

W ramach współpracy powstało 7 modeli poszetek i jedna dwustronna mucha. Oto kolekcja Mr.Vintage & Poszetka.com. Pierwsza i mam nadzieję, że nie ostatnia.

Kolekcja do nabycia wyłącznie w sklepie Poszetka.com. Poszetki w cenie 59 zł, mucha 89 zł.






środa, 16 maja 2012

niedziela, 13 maja 2012

Blogi o modzie - wpływowi pasjonaci czy tanie narzędzie marketingowe?


Blogerzy – środowisko, o którym jeszcze 3-4 lata temu mówiło i pisało się: „pisarze – amatorzy”, „ich 5 minut szybko minie”. Prognozy te nie sprawdziły się. Obecnie blogerzy, to wpływowe i opiniotwórcze środowisko, które z miesiąca na miesiąc odgrywa coraz większe znaczenie w mediach (nie tylko tych internetowych) i nic nie wskazuje na to, by owe „5 minut” szybko minęło. Najlepsi blogerzy, to gwiazdy internetu z ogromną ilością czytelników, niejednokrotnie przewyższającą ilość czytelników tradycyjnych czasopism. Wielu blogerów staje się marką samą w sobie. Jedni są uwielbiani, inni wręcz przeciwnie, ale jedno jest pewne – przyciągają uwagę. Do tego stopnia, że najlepsi blogerzy coraz częściej angażowani są do kampanii reklamowych największych marek. Reklamodawcy wykorzystują te kanały promocji z kilku powodów: są stosunkowo tanie w stosunku do innych form reklamy; najlepsi blogerzy są liderami opinii, czytelnicy liczą się z ich zdaniem; bloger dla wielu czytelników to po prostu kumpel, wujek dobra rada, a wielu przypadkach przede wszystkim autorytet w tematyce, o której pisze. Kwestia reklamy na blogach wywołuje kontrowersje. Jedni uważają, że firmy „kupują opinie”, inni nie widzą nic złego w tym, że bloger zarabia wykorzystując swoją markę, którą budował ciężką pracą przez wiele miesięcy/lat.

A jak ma się blogosfera modowa? Bardzo dobrze, choć zdecydowana większość blogów prowadzona jest przez dziewczyny/kobiety i dotyczą one mody damskiej. Najlepsze blogerki zarabiają kilka-kilkanaście tysięcy miesięcznie, zapraszane są na najbardziej prestiżowe imprezy modowe w Polsce, udzielają wywiadów, ich blogi czyta nawet po 100 tys. osób miesięcznie. Dla czytelniczek są ikonami mody, wyroczniami stylu, jednym słowem autorytetami. Wiele się dzieje, a będzie jeszcze więcej.
A jak z blogującymi facetami? Też sporo się dzieje. Taki Macaroni Tomato – ostatnio nieco zaniedbał blog, ale bez wątpienia uznawany jest za autorytet w kwestii mody męskiej, dzięki blogowaniu trafił do miesięcznika Maxim, gdzie prowadzi własną rubrykę, pisze także dla portalu Lisa a wkrótce startuje z własną marką ubrań i dodatków. Dalej Szarmant – z blogerów to chyba on jest obecnie najbliżej klasycznej elegancji, swoje hobby przekształcił również w biznes, jest przedstawicielem kilku ciekawych marek, dzięki blogowaniu trafił do pracowni Tomasza Ossolińskiego, gdzie jest konsultantem ds. klasycznej elegancji. W czołówce jestem jeszcze ja, Mr.Vintage, skromny bloger, który spokojnie czeka na ciekawą propozycję. Jest też Vislav, postać wyjątkowa w polskiej blogosferze. Marcin Budzyk, który o perfumach pisze lekko i przyjemnie. Dalej są też inni: Men’s Side, Igor Rądlewski, Adam Szymczak, Casual Collars, Style Spy Blogger i pewnie jeszcze inni, o których nie wiem lub nie pamiętam. Na razie nieco z tyłu, ale przyciągają młodszych czytelników, którzy niekoniecznie chcą czytać o marynarkach, "czinosach" czy "brogsach".

Coraz więcej osób dostrzega siłę blogów i coraz więcej osób chce o tym rozmawiać. Organizatorzy kieleckiego Off Fashion poprosili mnie o zorganizowanie debaty na temat blogów modowych i z przyjemnością się tego podjąłem. Temat, jaki wybraliśmy brzmi „Blogi o modzie – wpływowi pasjonaci czy tanie narzędzie marketingowe”. Otrzymałem wolną rękę w kwestii zaproszenia naszych gości, więc ewentualne pretensje proszę kierować do mnie :)




Zaprosiłem najpopularniejszych i najbardziej wpływowych blogerów z kategorii „moda”. Każdy bloguje w innym stylu, każdy jest inny. Sama dyskusja z udziałem blogerów byłaby kółkiem wzajemnej adoracji, więc będą też inni goście, którzy są z „drugiej strony”. Będzie Mirek Połyniak, który prowadzi agencję reklamową specjalizującą się w kampaniach reklamowych na blogach. Dorota Wróblewska, to osoba, która o rodzimej modzie wie wszystko. No i ulubieniec szafiarek, czyli Michał Zaczyński.

Na panel dyskusyjny zapraszam do Kielc w sobotę 26 maja, a już dzisiaj zapraszam do dyskusji na blogu. Czy czytacie blogi o modzie i jakie? Czy mają one wpływ na to jak się ubieracie i co kupujecie? Czy blogerzy są dla Was autorytetami? Czy blogerzy są sprzedajni?

Więcej szczegółów na temat panelu dyskusyjnego tutaj. Wstęp jest wolny, więc zapraszam wszystkich do Kielc. Będzie to prawdopodobnie pierwsza w Polsce dyskusja o blogach modowych w tak doborowym składzie.


PS. Korzystając z okazji zapraszam za wywiad ze mną na temat blogosfery udzielony dla bloga Mirka Połyniaka. Druga część wkrótce.

poniedziałek, 7 maja 2012

Apaszki

Męskie dodatki od dłuższego czasu stają się coraz bardziej wyraziste. Wcześniej rolę „kropki na i” pełnił najczęściej krawat, który jednak coraz bardziej odchodzi w zapomnienie. Wkrótce pewnie jeszcze powróci, bo przecież moda cały czas zatacza koło. Teraz rolę wyrazistych dodatków przejmują m.in. kolorowe skarpetki czy bardzo popularne w ostatnich miesiącach poszetki, a także muchy, które coraz śmielej wkraczają do mody casualowej. Generalnie w modzie męskiej widać powrót do dodatków w stylu retro, bo przecież zarówno poszetka jak i mucha nie są wynalazkiem naszych czasów. Komentując trendy na sezon wiosna-lato 2012 wspominałem o tym, że mocnym akcentem w męskich dodatkach może być apaszka i to również jest przykład dodatku, który powraca do współczesnej mody męskiej.

Apaszki powszechnie kojarzone są wyłącznie z modą damską, ale wystarczy zagłębić się w historię ubioru, by przekonać się, że w modzie męskiej również apaszka miała swoje miejsce. Jak wyjaśnia „Leksykon rzeczy minionych i przemijających” wydawnictwa Muza, pierwowzorem apaszki był bardziej dostojny fular – dodatek chętnie noszony przez zamożnych dżentelmenów:

„Plebejskim odpowiednikiem fularu była apaszka, trójkątna chustka wiązana na szyi, zawdzięczająca swą nazwę apaszom – paryskim ulicznikom i drobnym rzezimieszkom. Młodzieńcy tego pokroju […] stanowili wyraźnie wyodrębnioną grupę społeczeństwa miejskiego. Nie nosili kapeluszy, lecz oprychówki, nie uznawali fularów, ani tym bardziej krawatów, nosili natomiast jaskrawo kolorowe apaszki”.


Obecnie bardzo często myli się fular z apaszką, przynajmniej w nazewnictwie. Apaszka ma kształt kwadratu i poprzez odpowiednie uformowanie robi się z niej rulonik lub składa na pół i wtedy apaszka ma kształt trójkątny. Fular jest podłużny, bardziej przypomina prostokąt, aczkolwiek jego krawędzie nie są proste. Oczywiście hierarchia elegancji nadal jest taka, jak kiedyś, czyli fulary są bardziej eleganckie niż apaszki. Również stosowane tkaniny o tym świadczą. Fulary szyje się przede wszystkim z jedwabiu, natomiast apaszki, szczególnie te współczesne i casualowe szyje się z bawełny.

Apaszki już rok temu pojawiły się w kolekcjach wiosennych kilku znanych domów mody, później podczas lipcowych targów Pitti Uomo można je było zobaczyć na wielu zdjęciach uczestników tej prestiżowej imprezy, aż w końcu pokazy kolekcji wiosna-lato 2012 pokazały prawdziwy comeback apaszki. Można ją było zobaczyć na pokazach takich marek jak: Prada, Michael Bastian, Ralph Lauren, Moschino, Corneliani, Woolrich Woolen Mills. Apaszka pojawia się zarówno w propozycjach typowo letnich – do szortów i koszul lnianych, ale także do klasycznych garniturów, gdzie stanowi swego rodzaju substytut krawata. Marki sieciówkowe jeszcze tego trendu nie podchwyciły, ale sądzę nastąpi to w przyszłym sezonie wiosna-lato. Nie wydaje mi się, by apaszki zrobiły taką furorę jak poszetki, ale na pewno będą widoczne w modzie codziennej.

Założenie apaszki, to w mojej opinii wejście na jeszcze wyższy poziom „modowej odwagi” niż w przypadku poszteki, która przecież u wielu mężczyzn wywołuje opory. To dodatek dla mężczyzn lubiących styl „dandy”, lubiących wyróżniać się z tłumu i niemających oporów przed odważnymi dodatkami.

Dobór koloru i sposobu wiązania, podobnie jak w przypadku krawatów czy poszetek warto pozostawić własnym preferencjom. Należy pamiętać by rozmiar apaszki nie był zbyt duży, bo stanie się ona szalikiem.

Poniżej kilka inspiracji, które Tommy Ton uchwycił na ulicach Mediolanu:


Źródło zdjęć: gq.com, fot. Tommy Ton

wtorek, 1 maja 2012

Wiosna w stylu preppy

Mój ubiegłoroczny, sierpniowy wpis o stylu preppy nadal należy do najpopularniejszych w historii bloga, zatem postanowiłem przyjrzeć się temu stylowi w ujęciu wiosenno-letnim. W zasadzie sama koncepcja tych najbardziej charakterystycznych elementów pozostaje bez zmian, jednak zmienia się kolorystyka i tkaniny.
 
Styl preppy w ujęciu wiosenno-letnim jest bardzo zwiewny i kolorowy. Studenci z Ivy League mają wolne, więc wygrzewają się na jachtach i w rezydencjach swoich rodziców. Nie ma już tutaj takiego „grzecznego” charakteru ubrań opartego głównie na kolorze granatowym i beżowym. Kolory są soczyste i odważne.
 
Poniżej krótka charakterystyka najpopularniejszych elementów w stylu preppy.
 
Kurtki, marynarki Najpopularniejszy model kurtek to wiatrówki - krótki i prosty fason, bawełna w kolorze khaki. Jeśli chodzi o marynarki, to są to typowo sportowe fasony wykonane z lnu lub bawełny. Najczęściej występuje kolor granatowy, niebieski, zielony. Bardzo charakterystycznym elementem stylu preppy są marynarki wykonane z bawełny seersucker, o marszczonej fakturze, najczęściej w kolorze białym z granatowymi prążkami. Coraz częściej pojawiają się także marynarki w kolorowe kraty. Na marynarkach widoczne są naszywki, które nawiązują do symboli uniwersyteckich lub herbów country klubów: jachtowych, golfowych, tenisowych itp.
 
Spodnie, szorty
Podstawowy fason stylu preppy, to chinosy, które w wersji wiosennej nabierają mocnych kolorów – róż, czerwień, zieleń, żółty, ale także klasyka wiosenno-letnia, czyli biel i beż. Klasyczne jeansy w błękitnym kolorze również można zaliczyć do tego stylu. Szorty również występują najczęściej w fasonie chino w podobnej kolorystyce jak wyżej. Pojawia się również tkanina w kolorową kratę i prążkowana bawełna seersucker. Bardzo popularne są także tkaniny pokryte drukowanym lub haftowanym wzorkiem z motywem sportowym (kotwice, rakiety do tenisa, kije golfowe itp.) – o tym rodzaju spodni wkrótce pełny wpis.
 
Koszule
Ulubiona tkanina koszulowa studentów z Ivy League, to nadal bawełna oxford, ale w cieńszej wersji. Popularny jest także len, a dominujące kolory to: biel, błękit i róż. Charakterystyczne elementy, to kołnierzyk na guziczki (button down) i długi rękaw nawet przy największych upałach. Popularny jest także wzór kraty madras – wielokolorowa, niesymetryczna krata. Bawełna typu "chambray" - przypominająca cienki jeans, to również charakterystyczna tkanina stylu preppy.
 
Polo, swetry, bluzy
Swetry i koszulki polo w soczystych kolorach: róż, turkus, zieleń, pomarańcz, fiolet. W swetrach najczęściej pojawia się splot „warkoczowy”. Jeden z charakterystycznych elementów stylu preppy, to swetry krykietowe, w wersji wiosennej występują w kolorze białym i kremowym. Bluzy polo, to tzw. „rugby”, czyli model w dwukolorowe regularne pasy poprzeczne.
 
Buty
Jeden z najbardziej charakterystycznych elementów letniego stylu preppy, to buty żeglarskie. Występują w standardowych odcieniach brązu, ale także w tak oryginalnych kolorach jak: czerwień, zieleń, żółty. Inne modele to m.in. mokasyny typu „penny loafers” i białe półbuty tzw. „bucksy”.
 
Dodatki
  • plecione paski parciane
  • wykańczane skórzanymi detalami,
  • płócienne torby,
  • bawełniane i lniane krawaty oraz poszetki,
  • krawaty dość wąskie w kolorowe wzory kraciaste lub klubowe pasy i wzorki z motywem sportowym,
  • nylonowe paski do zegarków,
  • wyraziste okulary.

Poniżej kilka propozycji mojego autorstwa. Miłego oglądania i udanej majówki!